Opublikowano: 18-02-2009 w kategorii sprzęt. Tags: obiektyw, zenitar
|
Kupiłem go kilka lat temu, gdyż aparatom z matrycą DX brakowało wtedy szerokich kątów, a poza tym chciałem się trochę pobawić efektem rybiego oka. Przejrzałem dzisiaj ceny i okazało się, że cena tego obiektywu wzrosła do prawie 600zł (początek 2009r.) i to dla modeli na gwint. Ja tymczasem kupiłem model już fabrycznie wyposażony w bagnet Nikona za około 400zł. Niby sumy małe, ale to jednak wzrost o aż 50%. No pięknie wygląda ten kryzys – niby Amerykanie mieli ucierpieć a tymczasem dolar rośnie w siłę. Oczywiście my cierpimy, ale to w sumie normalne, bo jedyne co pamiętam z historii to fakt, że ciągle cierpimy. Czas się więc przyzwyczaić. No ale wracam do tematu…
Otóż obiektyw jest bardzo fajny jak na swoją cenę i faktycznie daje sporo radości, tym bardziej, że teraz podpinam go pod FX. Jednak trochę mi nie dawała spokoju (i tak dobra) odległość ostrzenia wynosząca około 30cm. Chciałem móc robić ekstremalne zbliżenia tym obiektywem, gdyż tak mała ogniskowa pozwalała na uchwycenie szerokiej perspektywy, nawet z małej odległości. Nie wiedziałem co jest w środku tego obiektywu, ale stwierdziłem, że rozebrać go muszę bo się uduszę.
Oto mały kurs rozbiórki, wszystko zrobione scyzorykiem:
Najpierw należy podważyć gumową osłonę pierścienia.
Po ściągnięciu gumy widać otwór i małą śrubkę.
Śrubokrętem należy odkręcić śrubkę i dzięki temu będzie można przesunąć pierścień.
Po zsunięciu pierścienia ukaże się ogranicznik nastawiania ostrości. To ten mały metalowy kołeczek.
Za pomocą cienkich kombinerek w scyzoryku należy obracać kołeczkiem/ogranicznikiem aż ten się kompletnie odkręci.
Na tym etapie możemy już bezproblemowo kręcić ostrością. Jednak po coś ten ogranicznik powstał, prawda? Otóż obiektyw nie może się za daleko wysuwać, gdyż z tyłu obiektywu jest specjalna blaszka, która odpowiada za ustawianie przysłony. Jeśli obiektyw za bardzo się wysunie, to blaszka spadnie z prowadnicy i pierścień przysłony przestanie działać. Należy więc zajrzeć z tyłu obiektywu poprzez wykręcenie bagnetu (3 śrubki) i zobaczyć, gdzie jest punkt graniczny dla owej blaszki.
Na zdjęciu powyżej widać, że złota blaszka musi się znajdować w kwadratowym wycięciu w srebrnej blaszce. Gdy obiektyw za bardzo wykręcimy to blaszki przestaną się stykać i kręcenie pierścieniem nie będzie poruszało srebrnej blaszki, która zamyka przysłonę. Ja sobie złotą blaszkę podgiąłem, aby uzyskać z obiektywu jak najwięcej bez żmudnego przerabiania. Jeśli jednak ktoś jest pedantem, to może sobie taką blaszkę dorobić pod wymiar lub wwiercić się w pierścień i wkręcić ogranicznik w nowym miejscu. Mi wystarczyło oznaczenie sobie pilnikiem granicy na pierścieniu i poza nią nie ostrzę.
|