Opublikowano: 02-03-2010 w kategorii ogólne. Tags: fotografia, fotografik, gratis
|
Już tak się to nasiliło w ostatnim czasie, że postanowiłem w końcu coś napisać. Dostaję coraz ciekawsze informacje od różnych firm i jak je czytam to parskam śmiechem i jednocześnie maksymalnie się denerwuję. Ludzie po prostu oszaleli i szukają skończonych debili. Albo może inaczej: jest tylu skończonych debili, że ludziom się to opłaca. Poniżej kilka przykładów.
1. Kontaktuje się ze mną duży producent branży budowlanej, który prosi o sfotografowanie jego produktów w kilku lokalizacjach wokół Warszawy. Generalnie jest to cały dzień jeżdżenia i stania w korkach a dodatkowo zdjęcia mają być wykorzystane w celach reklamowych. Czyli firma na dobrych zdjęciach dużo, duuużo zarobi, bo od tego jest reklama. Podaję więc dość rozsądną, wręcz minimalną, sumę za jaką wykonam tego typu zdjęcia. Pani po drugiej stronie telefonu zamilkła i wielce zdziwiona mówi, że myślała, że maksymalnie będą mi musieli zapłacić 300zł. Normalnie robią z ludzi pajaców.
2. Jakiś czas temu odezwała się firma, która wpadła na genialny pomysł. No bo po co wybierać fotografika i mu zapłacić za pracę i prawa autorskie skoro można zrobić wyścig fotografików. Propozycja w skrócie brzmiała tak: przyjedź pan i sfotografuj nasze produkty. Będzie też wielu innych fotografów a my sobie wybierzemy który nam się najbardziej podoba i z nim nawiążemy współpracę.
3. No i dzisiaj dostałem maila z czasopisma, które zaprasza gorąco do wykonania sesji zdjęciowej i pokrycia z mojej kieszeni wszelkich kosztów (modelka, fryzjer, stylistka itd.) a oni w nagrodę je opublikują. No cóż za zaszczyt. Może gdyby to był francuski Vogue, to bym sprawę rozważył, ale nie, do diabła, jakaś podrzędna gazetka.
Ale być może jest to jakiś sposób na życie. Pójdę dzisiaj po bułki i mleko do sklepu i powiem kasjerce, że opublikuję wzmiankę o nich na moim blogu w zamian za darmowe zakupy. Będę też tankował benzynę na kilku stacjach przez najbliższy miesiąc i będę mówił, że zapłacę tej stacji, na której benzynie najlepiej mi się jeździ. Jak myślicie, zgodzą się?
Bezczelność ludzka nie zna granic. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie za darmo nawet do szpitala nie przyjmą (za który płacimy przynajmniej 1000zł podatków miesięcznie).
I na koniec podaję link do fascynującego artykułu. Naprawdę warto przeczytać do samego końca: |
Dałem się nabrać na chwytliwy tytuł, który mnie trochę zdziwił.
I choć nie potrzebuję fotografa to wszedłem przeczytać.
Jedynkę bym brał jakby mi ktokolwiek zaproponował, ja muszę tydzień na budowie zapierdalać żeby zarobić tyle (zdzierstwo)
Lektura artykułu z linka i komentarzy pod nim niezmiernie ciekawa i ucząca.
Pozdrawam, Konrad.
Comment by pap911 — 15-03-2010 @ 21:52:42
No właśnie, brałbyś jedynkę bo nie jesteś fotografikiem. Zmienisz zdanie jak kiedyś zechcesz fotografować zawodowo.
A teraz kilka faktów:
1. Dobry sprzęt foto to wydatek rzędu 30,000zł jednorazowo a potem dokładanie około 10,000 co dwa lata, aby nie zostać w tyle.
2. Oprogramowanie i komputer to około 10,000 jednorazowo i potem średnio 2000 rocznie na podmianę sprzętu, nowe wersje softu itd.
3. Zrobienie strony internetowej albo samemu albo około 5000zł plus roczne utrzymanie domeny i serwera około 500zł.
4. Zdobywanie doświadczenia przez lata to dużo $$$ i dużo czasu, więc sprawa praktycznie bezcenna.
Jak taki jednorazowy wkład zsumujesz to masz minimum 45,000zł jednorazowo i co roku koszt rzędu 7500. Daje to razem około 52,000zł przez 2 lata. Teraz dzielisz to przez 24 miesiące i minimalny koszt miesięczny to ponad 2100zł.
Czy nadal brałbyś zlecenia za 300zł? Chyba nie bardzo, bo musiałbyś robić 15 takich sesji, aby to się opłacało. Chociaż w sumie nie, bo zarabiałbyś wtedy około 2400zł i zasuwał dzień i noc. Jednego dnia sesja, drugiego dnia obróbka, trzeciego dnia sesja itd, bez odpoczynku. A fotografia to nie robota fizyczna na etat, tylko praca nieregularna i najwięki mistrzowie nie fotografują co drugi dzień, bo tak po prostu nie jest. Zapracowany fotografik wykonuje może 7 sesji w miesiącu i przez kolejne 7 dni obrabia to wszystko i przygotowuje dla klienta. Czyli pracuje 14 dni w miesiącu, a więc praktycznie na etat.
Oblicz sobie to wszystko na spokojnie i zastanów się, czy nadal brałbyś jakąkolwiek pracę fotograficzną za 300zł? Chyba nie…
Michał, czy mam rację?
Comment by Tomek — 15-03-2010 @ 23:00:04
Dlatego mówię, że JA bym brał. Nie zajmuję się zawodowo fotografią, dla mnie to zabawa, hobby. Rozumię, że dla zawodowca 300zł za bieganie po całym mieście, zrobienie dobrych zdjęć i późniejszą obróbkę to mało.
Jednak podejrzewam, że pan Michał na początku swej kariery w zawodzie fotografika także nie cenił swojej pracy tak wysoko jak w chwili obecnej. Oczywiście mogę się mylić i wtedy prosiłbym o wyprowadzenie z błędu.
Zdaję sobie sprawę z tego, iż zajmowanie się fotografią zawodowo nie jest tanim przedsięwzięciem, wyposażenie kosztuje niemałe pieniądze, studio także swoje kosztuje, a samego doświadczenia moim zdaniem nie da się przełożyć na jakąkolwiek cenę.
Ale z drugiej strony widziałem zdjęcia (ślubne, choć nie tylko) robione przez ‘zawodowych fotografów’ z wypasionym sprzętem, których sam bym się wstydził oddać parze młodej gdbym to ja je zrobił.
Pozdrawiam, Konrad.
Comment by pap911 — 16-03-2010 @ 14:39:11
hej, ja jestem na początku ścieżki zarabiania na zdjęciach i podzielam zdanie autora,
a dlaczego tak jest ? dlaczego rozmawiając z redaktorem miejscowego dziennika usłyszałem kilka-kilkunastu zł za zdjęcie ?? dlaczego jak ludzie słyszą za zdjęcia ceny które pozwolą mi spokojnie by wykonać to w sposób profesjonalny – tak jak powinno to wyglądać ??
a dlatego że są właśnie tacy hobbyści którzy szczerze mają gówniane pojęcie na temat profesjonalnego fotografowania i z miłą chęcią zrobią to za 300zł i zdjęcia do gazety za 10zł
byłbym naprawdę wdzięczny gdyby powstała instytucja nadająca odpowiednie uprawnienia i również ta instytucja nie dopuszczała możliwości wykonywania zawodu fotografa/fotografika bez odpowiednich uprawnień
przecież do sądu też można w większości spraw brać prywatnego pełnomocnika a nie adwokata lub radce prawnego – czy odważylibyście się zapłacić panu który jest hobbystą z znajomości prawa za to by reprezentował was w sądzie ??
czy pójdziecie do lekarza który nie ma uprawnień i jest hobbystą ??
pozdrawiam Bart
Comment by Bartek — 05-04-2010 @ 01:40:01
Znajomy pracuje sobie w pewnej instytucji (urzędnik), zarobi tam okolo 1600 – 2000 zł, żona pracując dorobi do tego około 1200 zł, ten oto urzędnik (celowo z małej litery bo taką ma wiedzę o swojej pracy urzędniczej) kupił sobie powiedzmy lustrzankę (mała matryca APS-C z kitowym obiektywem). No i niech sobie kupił
lubi zrobić zdjęcia czasem (czy umi to inna sprawa), stać go bo w domu mu zostaje po zapłaceniu rachunków. Sprawa wygląda inaczej kiedy dowiadujesz się, że jegomość bierze zlecenie reportażu ślubnego za 800 zł a klient otrzymuje zdjęcia w ilości około 1000 sztuk na płycie, bo w albumie to tak średnio wyglądają. No proszę i mamy najlepszą cenę za zdjęcie
tylko ani urzędnik z niego ani fotograf. Autor jak każdy kto włożył siebie w swoją pracę ma rację. Rynek jest bardzo trudny więc tylko jakość nas obroni Panowie.
Comment by Bolek — 16-04-2010 @ 14:24:33