ARCprojekt – pozycjonowanie stron – oszukali mnie? :-(

udostępnij

Drogi czytelniku. Zacznę ten artykuł od samej esencji, aby nie trzeba było obowiązkowo czytać całości: jeśli kiedykolwiek odezwie się do Ciebie firma ArcProjekt i zaproponuje pozycjonowanie stron www, to od razu kasuj maila, nie odbieraj telefonu, bo stracisz pieniądze podwójnie: po pierwsze stracisz to co im zapłacisz a po drugie stracisz na ewentualnych klientach, którzy by zobaczyli Twoją stronę, gdyby tylko pozycjonowanie się udało. Ja mam praktycznie jeden rok (!!!) opóźnienia dzięki tej firmie.

 

Z góry informuję, że zastraszono mnie sądem jeśli tylko będę pisał nieprawdziwe informacje o ArcProjekt, więc, aby uniknąć nieprzyjemności, będę pisał tylko prawdę. Drogi czytelniku, mam nadzieję, że dotrwasz do końca artykułu i do komentarzy, gdyż jest tam wiele ciekawych informacji.

 

Wszystko się zaczęło niewinnie w połowie 2009 roku. Odezwała się do mnie miła pani przez telefon i przekazała jakże dobrą nowinę: moje strony internetowe osiągną szczyt- szybko, pewnie i skutecznie. Stwierdziłem w sumie, że to dobra oferta. W końcu sam wypozycjonowałem swoją stronę do pierwszej dziesiątki. Zajęło mi to trochę czasu, ale wiem jak się to robi, więc stwierdziłem, że niech się firma tym zajmie, a ja będę miał więcej czasu na grzebanie pod samochodem, na robienie zdjęć, czy jakieś inne rozrywki.

 

Otrzymałem wzór umowy. Wszystko było jasne i czytelne, ale brakowało mi jakiejkolwiek odpowiedzialności ze strony firmy ARCprojekt. Umowa była skonstruowana jednostronnie, czyli ja płacę a oni zrobią lub nie. Zmodyfikowałem więc umowę i poprosiłem o zawarcie wpisów, mówiących o tym, że w razie niepowodzenia moje pieniądze zostaną mi zwrócone oraz, że ich pozycjonowanie będzie się odbywało zgodnie z zasadami SEO (search engine optimization). Nieprzestrzeganie tychże praktyk, tak w skrócie, powoduje, że strona zamiast piąć się w górę wyników wyszukiwania, po prostu znika z wyszukiwarki. Trzeba wtedy słać pisma do Googla i prosić o ‘odbanowanie’ strony. Po jakiejś tam naradzie w ArcProjekt zdecydowali się zaakceptować moje modyfikacje.

 

Podpisałem trzy umowy, na trzy moje domeny. Oprócz samej opłaty miesięcznej obowiązywała mnie też opłata za zweryfikowanie i dostosowanie strony pod optymalizację. Nie bardzo mi się podobało płacenie takiej sumy za to, że sobie informatyk zajrzy i stwierdzi, że wszystko gra, ale w sumie nie miałem wyjścia. Z tego co podejrzałem, nie dokonano żadnych zmian w kodzie, jednie dodali kod odpowiedzialny za statystyki strony. Dodali też pewną niespodziankę, ale o tym napiszę później.

 

Zgodnie z umową miałem 90 lub 150 dni na ich wywiązanie się z umowy, zależnie od słów kluczowych. Te bardziej popularne ‘potrzebowały’ więcej czasu. Płaciłem więc sobie grzecznie za pozycjonowanie i grzecznie czekałem.

 

Średnio co miesiąc sprawdzałem czy strona się rusza w wynikach googla i żadnego ruchu nie było. Z domeną jedrak.com nie było problemu, gdyż wcześniej już była widoczna na pierwszej czy drugiej stronie wyników i ich jedynym zadaniem było dodanie paru dodatkowych fraz. Pozostałe domeny były świeże i nie istniały w wynikach wyszukiwania. Niestety praktycznie tak to pozostało.

 

Gdy minął krótszy termin zacząłem sprawę badać dogłębnie i wyszedł cały szereg przykrych niespodzianek. Krótko mówiąc jest to, ze strony ArcProjekt, kompletny brak profesjonalizmu, brak pomysłu, nieuczciwość i brak jakiegokolwiek poszanowania umów. Wiecie też jak się określa kogoś kto bierze pieniądze i nie oddaje…

 

Niespodzianki:

 

1. Pierwsza niespodzianka to ta ewidentna. Firma ArcProjekt podjęła się czegoś co ją zupełnie przerosło.
2. Nie wywiązali się z umowy, czyli nie oddali należnych mi pieniędzy.

 

a teraz tzw. wisienki na torcie:

 

3. Bez mojej zgody umieścili na moim serwerze swoje jakieś tam oprogramowanie do pozcjonowania stron. To tak jakbym dał klucze elektrykowi aby naprawił kontakt w garażu a on bez mojej wiedzy by zaczął w tym garażu przechowywać swoje graty i uważał go za swoją własność.
4. Pomylili adres jednej z domen. Zamiast końcówki .com wpisali .pl więc w sumie w ogóle się za nią nie zabrali, bo nawet nie przeczytali nazwy zapisanej w umowie. Oczywiście ZERO skruchy albo chęci naprawienia tak idiotycznego błędu. Oczywiście ZERO pieniędzy dla mnie.

 

Na sam koniec rzecz, która mnie najbardziej rozbawiła: to wszystko jest moja wina, bo mam nieprawidłowy serwer. Taką odpowiedź dostałem. Nigdy nie dostałem jednak odpowiedzi co to znaczy nieprawidłowy serwer. Nie wiem też dlaczego nie powiedzieli mi o tym podczas gdy brali ode mnie prawie 1000zł za rzekome sprawdzenie stron. Przecież dostali hasła do serwera i mieli ten mój rzekomo nieprawidłowy serwer do swojej dyspozycji. Nie ma to jak wymyślić sobie jakiś argument z kosmosu i potem potraktować nim biednego klienta. Mi na serio opadłą szczęka, gdyż nie myślałem że wymyślą coś tak głupiego.

 

W chwili obecnej sprawa trafia do sądu i zobaczę jak się dalej potoczy. Niedawno dowiedziałem się też, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. A więc historia firmy ArcProjekt zaczyna się robić dość barwna.

 

A więc jeśli chcesz zlecić firmie ArcProjekt pozycjonowanie stron, to lepiej tego nie rób….

 

 

UPDATE 1.
W ciągu kilkunastu godzin od ukazania się tego artykułu otrzymałem telefon. Dzwonił włąściciel,p.Paweł Bugaj, z informacją, że mam natychmiast usunąć artykuł ze swojej strony. Argumenty ku temu były dwa.

 

Po pierwsze podobno nazwa ArcProjekt jest zarejestrowana w urzędzie patentowym i dlatego, podobno, nie można tej nazwy używać bez pozwolenia. To takie coś jak ‘abrakadabra’ albo jakieś inne zaklęcie: wypowiesz w niewłaściwym momencie i są kłopoty. Oczywiście ten argument mnie bardzo rozweselił i wyobraziłem sobie setki firm goniących swoich klientów za publiczne wypowiedzenie nazwy. Na przykład kara za zdanie ‘kupiłem sobie starego Mercedesa’. No i firma Mercedes goni klienta. Inny ktoś pisze ‘nie lubię butów Adidasa, bo mi się kopyta w nich pocą’. No i firma Adidas ściga spoconego gościa. Dla tych, którzy nie załapali ironii poprzednich zdań specjalnie tłumaczę, że nazwę zastrzega się w urzędzie patentowym po to, aby ktoś jej nie wykorzystał w celach komercyjnych (tak w wielkim uproszczeniu).

 

Drugi argument przeciwko mnie był znacznie cięższy. Znacie historyjkę o siedmiu krasnoludkach? Pewnie tak. Ja jednak usłyszałem krótką historię o dziecięciu informatykach. W sumie można wszystko zamknąć w paru zdaniach, mianowicie dowiedziałem się, że moją stroną zajmie się dziesięciu informatyków i narobi mi kłopotów jeśli nie usunę artykułu. No litości… Codziennie się budzę i widzę głupie gęby w telewizji. Czytam wiadomości a tam same morderstwa, kradzieże i inne przekręty. Patrzę w lustro i widzę, że niedługo bez operacji plastycznej nie dam rady się pokazać. Sprzęt fotograficzny drożeje. Klienci czasami szaleją. Ma być wojna bo się same chłopaki rodzą (u mnie drugi już w drodze). Benzyna drożeje. Zima trzyma długo. Połowa fotografików to oszuści, którzy udają, że robią zdjęcia itd… Czy dodatkowych dziesięciu informatyków, piszących nieprawdziwe rzeczy na mój temat, zrobi mi różnicę? Nie, nie zrobi, bo ja już dawno jestem na dnie i od dołu nikt nie puka. Mogę się tylko odbić, na co mam skrytą nadzieję. Reasumując cały mój wywód, nie mam wpływu na to co ktoś o mnie pisze. Życie toczy się dalej i trzeba przełknąć gorzką pigułkę. Są ważniejsze rzeczy w życiu niż pierdoły z internetu.

 

Cała rozmowa przebiegała w ten sposób, że pan Bugaj stawiał mi warunki i ja musiałem się zastanowić. No sorry, ale po tym wszystkim stawianie mi warunków to absurd i zupełnie nie podobają mi się stwierdzenia w stylu ‘usunie Pan artykuł to dopiero pogadamy’. Ja bym wolał inaczej… Odda mi Pan pieniądze i być może nie wydam wtedy książki na ten temat :-) Absurd goni absurd…

 

 

UPDATE 20.12.2010.
Odezwał się do mnie p.Bugaj z propozycją ugody. Jest więc jakieś światełko w tunelu i możliwość w miarę bezbolesnego (dla niego) zakończenia sprawy. Chcę pozostać, jak to się mówi, ‘transparentny’, więc nie wstydzę się podać publicznie moich przemyśleń odnośnie propozycji ugody:

 

Wersja 1. Zwrot kosztów należnych z tytułu niewywiązania się z umowy plus częściowy zwrot kosztów prawnika (który bezskutecznie próbuje od paru tygodni dostarczyć pismo przedprocesowe).
Wersja 2. Jest to kosztowna wersja, czyli zakładam, że ARCProjekt nie poczuwa się do winy i wtedy dochodzi do rozprawy w sądzie. Kosztem są pieniądze z tytułu niewykonania umowy, odszkodowanie za straty jakie ponisłem w związku z niewłaściwym wykonaniem umowy (przekazanie na cel społeczny, bo wtey sąd chętniej je uwzględnia), koszty prawnika i postępowania sądowego.

 

Dla mnie wybór jest oczywisty i lepsza dla obu stron jest wersja pierwsza, gdyż jest szybka i tania. Problem można zamknąc praktycznie w ciągu dwóch dni, bo tyle maksymalnie idzie przelew. Niestety p.Bugaj nie podjął jeszcze decyzji, gdyż solą w oku jest ten nieszczęsny wpis na moim blogu. Dostałem ocywiście propozycję polegającą na zwrocie pieniędzy w zamian za usunięcie wpisu, ale po namyśle stwierdziłem, że to by było skrajnie nieetyczne. O prawdzie należy mówić i prawda nie powinna podlegać wpływowi pieniądza. Myślę, że wiele wiarygodności bym stracił w oczach czytelników, gdyby ten wpis tak nagle zniknął. Zwłaszcza, że odezwało się do mnie wiele poszkodowanych osób, lecz tylko ja miałem odwagę to wszystko opublikować. Naskrobię więc dzisiaj lub jutro maila do ARCProjekt i zobaczę jaka będzie decyzja. Jednak już wiem, że wpisu nie usunę, bo czułbym się paskudnie z tym, że zataiłem coś w zamian za pieniądze, które i tak są moje.

 

 

UPDATE 25.02.2011.

 

Widzę, że p.Paweł Bugaj nie próżnuje i próbuje mnie w różny sposób zastraszyć. Na początku tygodnia był SMS….

 

Paweł Bugaj SMS

 

W środku tygodnia był mail z informacją, że ‘posiada listę moich klientów i znajomych z mojego komputera‘ i że znalazł też jakąś niezadowoloną klientkę, której zdjęcia umieściłem na swojej stronie. Dzisiaj ma być jakiś atak na mnie na facebooku.

 

Moja odpowiedź jest krótka: po pierwsze nie przypominam sobie, aby jakaś osoba otwarcie była niezadowolona z moich zdjęć. Po drugie jestem też pewien, że skrycie jest może i 20 osób, którym się średnio ze mną współpracowało. Po trzecie to jest dobry wynik jak na kilkanaście lat działalności. A po czwarte lepiej jest mieć 100 niezadowolonych klientów niż nie oddawać pieniędzy klientom, łamiąc postanowienia umowy.

 

Cały czas, z pełną powagą, traktuję ten szantaż jako zamach na wolność słowa i utrudnianie mi pisania o rzeczach, na które mam dowody. Przecież gdybym kłamał to by mnie od razu p.Bugaj podał do sądu i wygrał, a jednak tego nie robi.

 

 

Zapraszam do czytania komentarzy, gdyż jest tam sporo ciekawostek…

Tagi:

64 komentarzy

  • Marcin · 09-07-2010 at 03:28:32

    Zycze powodzenia i trzymam kciuki.

  • Katarzyna · 09-07-2010 at 09:36:37

    Witam.
    Współpracowałam z tą firmą , ale po roku współpracy zerwałam z nimi umowę. Również nie wywiązali się z umowy pozycjonowania, myślałam że wszystko jest ok, ale jak zaczęliśmy sprawdzać, to okazalo sie ,że nic nie robią. Nawet nikt nie wyjaśnił mi tej sytuacji, chciałam również rekompensaty za straty, ale zero odzewu, w końcu dałam sobie spokój, a może warto było sprawę do sądu dać.
    Mój znajomy też wspołpracował z nimi, ale szybko zrezygownał. To nierzetelna firma, brak profesjonalistów, szkoda,że tak późno sie zorientowaliśmy.
    Pozdrawiam.

  • Darek · 09-07-2010 at 10:14:55

    takie zycie

  • Darek · 09-07-2010 at 10:22:55

    ile pieniędzy im zapłąciłeś, jeżeli można wiedzieć?
    Rozmawiamy o kwocie 800 zł czy 10 000 zł?

    Jeżeli dali program do pozycjonowania na Twoj serwer, czyli chcieli wykorzystac moc Twojego serwera.. i do tego adres IP :)

  • lulu · 09-07-2010 at 18:02:12

    Rówiez współpracowalismy z ta firma ! Totalie nierzetelna robota, brak jakich kolwiek efektów i robienie ze mnie idoty !
    Nie polecam !!!!

  • Admin comment by Michał Jędrak · 09-07-2010 at 23:26:28

    Darek, nie zapłaciłem sporo, ale też nie jest to mała suma, bo miałbym jakiś obiektyw a tak nie mam nic. Niecałe 1900zł. Jednak to nie pieniądze mnie motywują do zakończenia sprawy z ArcProjekt, lecz kompletne olanie ważnych warunków umowy.

    Gdyby powiedzieli: PRZEPRASZAMY, jesteśmy ciency w pozycjonowaniu ale oddamy tylko 80% kasy bo informatyk jednak jakąś tam pracę wykonał, to bym to zaakceptował, bo dla mnie najważniejsze to iść z ludźmi przez życie pokojowo.

    Gdyby powiedzieli: PRZEPRASZAMY, jesteśmy ciency w pozycjonowaniu ale oddamy kasę w ratach podzielonych na 5 lat, to też bym to zaakceptował.

    Jednak zachowanie właściciela firmy ArcProjekt zdaje się mi mówić ‘cmoknij mnie ciulu w tyłek i nie przeszkadzaj w biznesie’ i tego nie akceptuję. Bez względu na to czy jest to 1900 czy 19zł.

  • Admin comment by Michał Jędrak · 10-07-2010 at 00:01:10

    Aha i mam ciekawą wiadomość. Wpisałem sobie w googlu nazwę firmy, aby zobaczyć czy są inni poszkodowani oprócz nas no i… No i to czego inna firma nie jest w stanie dokonać miesiącami, to mi się udaje w ciągu 27 godzin. Dokładnie tyle czasu upłynęło od publikacji powyższego artykułu a (na dzień dzisiejszy) ten artykuł się wypozycjonował do pierwszej dziesiątki wyszukiwań googla na hasło ‘arcprojekt’. Nieżle. Może powinienem rzucić fotografowanie i zająć się pozycjonowaniem :-)

  • Fido · 15-07-2010 at 12:51:45

    Taaa, Polak jest mądry… po szkodzie! Gdybyście sprawdzili przed podpisaniem (notabene złej umowy – to już powinno wzbudzić Waszą czujność) papierków tą firmę, to może oni i im podobne oszołomy by zniknęły z rynku.

  • Admin comment by Michał Jędrak · 15-07-2010 at 12:57:02

    No baa, sprawdzałem wiele razy czy coś wiadomo o tej firmie, ale nic złego nie znalazłem. Po prostu ludzie się boją pisać i dlatego potem tyle osób wpada w kłopoty. Dlatego postanowiłem przerwać ten trend i opisałem swoje ekscytujące przeżycia. BTW, ja podpisałem dobrą umowę, ale i tak nie jest ona respektowana.

  • Dagmara · 30-07-2010 at 14:18:12

    Witam,jestem klientką ArcProjekt i jestem zadowolona z ich usług.Wywiązali się z umowy i moja strona znalazła się w pierwszej 10 Google. Jak wiadomo pozycjonowanie jest procesem długotrwałym i na efekty czasami trzeba poczekać.

  • Admin comment by Michał Jędrak · 30-07-2010 at 14:26:17

    A o jaką stronę chodzi?
    Ja wiem, że pozycjonowanie to proces długotrwały i dlatego firma miała prawie pół roku na wywiązanie się z umowy. Fakt, że nie umieją pozycjonować już wcale nie jest istotny, istotne jest to, że biorą pieniądze i ich nie oddają, a powinni bo taką podpisali umowę.
    .

    Swoją drogą gratuluję szczęścia, bo ja znalazłem już sporo osób, które zostały oszukane i to tylko w zeszłym roku. Sposób działania ten sam: wzięcie kasy, podpisanie wszystkiego co klient chce, a na koniec kompletne zignorowanie i przetrzymywanie pieniędzy.

  • Jarod · 04-08-2010 at 23:14:58

    Hej Michałku,
    Kolejne dziecię w drodze? No to pięknie.
    Społecznik się z Ciebie zrobiła ale sprawa słuszna. Przekażę dalej…
    A Ty sobie pozgaduj kto Ci posta wrzucił… :)

  • Grzegorz · 06-08-2010 at 06:49:10

    Witam,
    Ja pozycjonuję tak, że za 3 dni masz swoją domenę na pierwszym miejscu na google.
    Pozdr. Fumio (nick z forum nikoniarze)

  • Maciek · 12-08-2010 at 15:40:03

    Dagmara,

    Podrzuć odsyłacz do swojej strony, a my już się zajmiemy audytem jakości owego pozycjonowania.

    Pozdrawiam,
    Maciek (specjalista ds. informacji)

  • Adam · 27-08-2010 at 21:40:24

    A mi się twój artykuł w googlu na drugim miejscu wyświetla, zaraz po ich stronie :D
    Pozdrawiam

  • majo · 03-09-2010 at 23:36:30

    Hehe, 2gie miejsce w guglu. :) Tak działa magiczna siła linku na zółtoczarnym forum. ;)

  • majo · 03-09-2010 at 23:39:45

    O kurna chata… właśnie na szybko przejrzałem sobie kod strony firmy ArcProjekt… takiego bałaganu już dawno nie widziałem. :) I oni się pozycjonowaniem zajmują… zgroza.

  • Mjr Major · 04-09-2010 at 05:20:42

    Czy tylko ja mam podejrzenie, ze komentarz nr 10 to ktos z tej firmy od pozycjonowania? A swoja droga, placic 1800 za cos co mozna samemu wykonac przy odrobinie cierpliwosci? Ja wiem, ze niby profesjonalisci wiedza lepiej, ze niby wiecej czasu dla siebie ale ja bym wolal zrobic to sam i miec satysfakcje a potem wydac te pieniadze na jakies szkielko i miec jeszcze wieksza satysfakcje :)

    Zycze powodzenia w boju. Tylko pamietaj, ci co najpierw zastraszaja, potem zwykle miekna w sadzie. Ale przedtem troche krwi napsuja bo klamia na poczatku rozprawy jak diabli. Wiem, bo tez juz z takimi cwaniakami mialem do czynienia.

  • imp · 28-09-2010 at 16:27:27

    Fakt faktem… oszuści jakich mało. Najgorsze, że nie umieją przyznać się do błędu i oddać kasy. Jeszcze ich tekst “Wie pan, my też musimy się jakoś zabezpieczyć, nie możemy działać w ten sposób, że pobieramy pieniądze dopiero po wypozycjonowaniu – bo nie okłamujmy się – wiele razy zostaliśmy w ten sposób naciągnięci przez klientów”

  • imp · 14-10-2010 at 12:29:46

    Panie Jędrak, jak sprawa? jakieś postępy?

  • Admin comment by Michał Jędrak · 18-10-2010 at 20:35:09

    Postępów brak… Mam taki nawał pracy, że w ogóle nie wrzucam artykułów na stronę, nie wrzucam zdjęć, nie odpisuję na maile i nie myłem samochodu od pół roku :-) . Jak tylko ‘zamknę’ fotograficzny sezon jesienny to pomyślę co dalej. Póki co ja nic nie ruszyłem do przodu ani oni nic nie robią (co mnie nie dziwi). Poczekam trochę… Może zwrócą kasę, a może palną jakieś głupstwo na mój temat, naruszą moje dobra osobiste i będę miał pretekst do batalii sądowej :-)
    Najważniejsze jest to, że otrzymałem sporo maili od osób, które są gotowe wstawić się za mną, dyby zaszła potrzeba.

    W każdym razie ‘poczekamy, zobaczymy’. Zbliża się zima, będzie czas na refleksję, zadumę, zadymę… :-)

  • ala · 15-11-2010 at 12:34:20

    http://www.jedrak.com.pl/

    arcprojekt próbuje przebić Pana stronę na słowa “Michał Jędrak, fotograf warszawa” itp. ;) aż tak boją się o opinię? przecież to taaaaaka dobra firma hehe… cóż, dziwne, że wciąż funkcjonują ;P

  • Szereny · 09-12-2010 at 12:38:19

    Brawo!
    Trzymam kciuki za pomyślne rozstrzygnięcie sprawy i wygranie z takimi oszustami.

  • Admin comment by Michał Jędrak · 20-12-2010 at 14:37:31

    Wiem o stronie jedrak.com.pl. Jest to kolejny dowód na strzelanie sobie w kolano i jednocześnie próba zastraszenia mnie. Strona jest pozycjonowana na moje imię i nawisko, lecz póki co nie zawiera informacji, które mnie w jakiś sposób oczerniają. Mają być rzekomo opinie o najlepszych i najgorszych fotografach, ale póki co nic się nie pojawia, co by naruszyło moje dobra osobiste. Pan Bugaj proponował mi wydzierżawienie tej strony, ale nie jestem nią zainteresowany. Domena ta była wolna przez ostatnie 8 lat, więc gdybym ją potrzebował, to bym sobie kupił.
    Gdyby doszło do rozprawy sądowej, to taka strona bardzo tę firmę pogrąża, więc nie walczę o jej usunięcie. Niech będzie jak najwyżej.

  • SlaVa · 16-01-2011 at 23:24:22

    Michale, i jak sprawa się dalej toczy? Bardzo interesujące :)
    Wykop dołącza do pozycjonowania info o tej “firmie” ;)

  • Tomek · 17-01-2011 at 09:04:42

    A ja bym się nie pieprzył z nimi (widząc paszkwil jakim jest jedrak.com.pl) i zaciągnął bym ich do sądu bez względu na wszystko – śmieją się z Ciebie i wyraźnie uważają, że nie stanowisz zagrożenia. Zarchwizuj jakoś tego paszkwila, żeby go nie skasowali. Trzeba im mocnego prztyczka w nos dać.
    Zapytaj uprzejmie o poradę na http://olgierd.bblog.pl/ lub http://www.vagla.pl/ – nie wiem, czy pomogą, ale wydaje mi się, że powinni wskazać drogę.

  • dred · 17-01-2011 at 11:45:48

    Zobaczyłem na wykopie link do Twojego wpisu na blogu. Jestem ciekaw jak sprawy się toczą. Uważam, że zrobiłeś dobrze i należy to doprowadzić do sprawy w sądzie. Myślę nawet, że pozew zbiorowy wszystkich oszukanych/naciągniętych byłby świetnym rozwiązaniem.

  • Marcin · 17-01-2011 at 13:11:26

    No i ciekawe jak się dalej sprawa potoczy. Może to mały gwóźdź do trumny firemek, którym się wydaje że SEO to pieniądze leżące na ulicy. Trzymam kciuki, nie odpiszczaj im!

  • Rafał Filipek · 17-01-2011 at 15:28:29

    jedrak.com.pl – o rany, prawie się popłakałem ze śmiechu :D Aż chyba dołączę się do tego wyścigu pozycjonowania i napiszę jak bardzo mnie to rozbawiło u siebie. pzdr.

  • Paweł J · 17-01-2011 at 16:18:41

    Myślałem, że tego typu akcje zdarzają sie tylko w filmach, ale właśnie doświadczyłem tego na własnej skórze – dosłownie jutro miałem powierzyć tej firmie podobną usługę, nieco większą, ale polegającą na tym samym – i wpadłem przypadkiem na tę stronę. Serdecznie dziękuję za informacje, w moim przypadku rok w plecy oznaczałby klęskę. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego!

  • Krzych · 17-01-2011 at 17:01:31

    ja tam się nie znam na pozycjonowaniu, ale może ktos mi wytłumaczy jak to działa?:
    http://jedrak.com.pl/ARCprojekt_pozycjonowanie_stron_oszukali_mnie.htm

  • Admin comment by Michał Jędrak · 17-01-2011 at 18:32:51

    Sprawa jest prosta. W ARCprojekt wykupili sobie domenę podobną do mojej (końcówka pl) i najpierw próbowali mi ją wydzierżawić (nie sprzedać, haha). Niestety plan się nie powiódł, gdyż ja po prostu nie potrzebuję drugiej domeny. Gdybym chciał to bym ją kupił 8 czy 10 lat temu.

    A więc ich plan B, to próba przekierowania jak największej ilości osób z mojej domeny na ich domenę. Oczywiście wszystko robione po cichu, podczas gdy oficjalnie dostaję propozycję ugody i rozłożenie należnych wobec mnie płatności w ratach. Przyznam szczerze, że do wczoraj byłem skłonny podpisać ugodę, ale dzisiaj raczej tego nie zrobię. Ze strony ARCprojekt jest zero skruchy i zero zrozumienia. Teraz w dodatku, nie wiem po co, ale linkują do tego artykułu. Pewnie jakiś hackerstwo, tak samo skuteczne jak ich pozycjonowanie. Czekam tylko aż gdzieś się właściciel firmy zapomni i wpisze coś naruszającego moje dobra osobiste. Wtedy dołączę do obecnego pozwu kolejny.

    Oprócz mnie jest jeszcze kilkanaście osób poszkodowanych przez p.Bugaja i jego firmę. Dostałem sporo maili z podobnymi przypadkami i efekt był ten sam. Kasa wzięta i zero rezultatów. Szkoda tylko, że jedynie ja miałem odwagę wyjąć głowę z własnego tyłka i opisałem to wszystko na swojej stronie. No ale cóż…. Może za mną pójdą inni.

  • fg · 17-01-2011 at 18:35:07

    zbieraj ludzi na pozew zbiorowy ;]

  • zryw · 17-01-2011 at 18:42:20

    Ostra akcja na wykopie, dodali domenę com.pl w komentarzach. Czy to na pewno są dorośli ludzie? Zachowanie godne szczyli. Strona postawiona na webd.pl , całe szczęście że tam tak tanio ;] SEO psia mać…

  • PP · 17-01-2011 at 19:14:48

    fg ma rację, pozew zbiorowy jest od niedawna możliwy w Polsce, może przy odrobinie pomocy ta “firma” Arcproject splajtuje i przestanie robić takie przekręty.

  • Michał · 17-01-2011 at 19:35:37

    Witam, zajmuję się odzyskiwaniem długów. Skuteczność gwarantowana jeżeli tylko dłużnik ma coś więcej niż spodnie na sobie. Opłatę za wyegzekwowanie pobieram PO wpłynięciu kasy na konto KLIENTA (a nie na konto egzekutora jak robi większość firm windykacyjnych). Zapraszam. Maila proszę słać na konto ogl (o, gie, el) w domenie koszernie.pl (zabieg antyspamowy). Jeżeli właścicielowi tego portalu nie odpowiada ten wpis to oczywiście może go usunąć. Nie będę miał nic przeciwko. Pozdrawiam

  • Krzych · 17-01-2011 at 21:11:10

    http://arcprojekt.vipserv.org/blog/polecamy-strone
    polecają twoją stronę^^ – tylko czemu jako artykuły higieniczne i podajniki?

  • wet · 17-01-2011 at 21:15:50

  • koval · 17-01-2011 at 21:34:45

    Żenujące jest także to że na stronie http://jedrak.com.pl/ jest w kodzie strony tekst “”

    Dodatkowo jest to zrobione na kolanie, a na sam koniec linki: arcprojekt,o arcprojekt.
    Szczyt żenady i nieprofesjonalizmu.

  • koval · 17-01-2011 at 21:36:06

    Jeszcze raz wklejam nagłówek strony:
    content=”PORTAL O FOTOGRAFOWANIU, BĘDZIEMY POKAZYWAĆ JAKICH BŁĘDÓW UNIKAĆ STRONA JEST W WERSJI TESTOWEJ . POCZEKAJMY  CIERPLIWIE NA EFEKTY SERWIS BĘDZIE CAŁY CZAS UAKTALNIANY . Najpierw zajmiemy się znanym fotografem warszawskim michałem jędrakiem – będziemy o nim pisać wyłącznie prawdę i tylko prawdę. Czekamy na opinie o fotografie michale jędraku wszystkie komentarze sprawdzimy .

  • Krzych · 17-01-2011 at 22:36:34

    A że się jeszcze zapytam – te zdjęcia na ich stronie to są twoje?

  • Admin comment by Michał Jędrak · 17-01-2011 at 23:17:57

    A czy te zdjęcia wyglądają jak moje? Ja nie robię takich ładnych krajobrazów.

    Żenujące jest to, że p.Bugaj, pomimo świadomości swojej winy, cały czas próbuje działać na moją szkodę. A miał dziesiątki możliwości, aby sprawę zakończyć polubownie. Niestety wraz z każdym ich działaniem, które podejmują przeciwko mnie, robią sobie coraz więcej wrogów. Wyślę dzisiaj moją ostateczną propozycję ugody i zobaczę co dalej.

  • Paweł · 17-01-2011 at 23:45:05

    Na takich są inne metody. Wystarczy jedno zgłoszenie do Skarbówki, ZUS`u, a na koniec na komendzie o możliwości korzystania z nielegalnego oprogramowania. Ciebie się nie boją, ale sympatycznych panów z kontroli skarbowej jak im z d…y zrobią wielką schizmę z pewnością już tak.

  • Admin comment by Michał Jędrak · 18-01-2011 at 00:23:15

    Ależ oczywiście, że tak. Jednak to, po pierwsze, nie na moim poziomie, a po drugie nie da mi to satysfakcji. Mogłem to zrobić już wiele miesięcy temu, ale to nie zmusi ich do przyznania się do błędu.

    Pomyślmy jakie są opcje:

    1. Pierwsza opcja to robienie z siebie biednego żuczka: jestem biedny żuczek i wykonam każde wasze polecenie, czyli usunę niewygodny artykuł i będę smutnie czekał na zwrot kasy.

    2. Druga opcja to właśnie donos. Jednak to mi nie da satysfakcji, bo nie zaszkodzili mi nielegalnym oprogramowaniem, nie zaszkodzili mi pracownikami na czarno, no i w razie kontroli i problemów kasy tym bardziej mi nie zwrócą, no bo niby co firmie pozostanie z pieniędzy po takich nalotach?

    3. Trzecia opcja to zaryzykowanie pieniędzy i stanie się ofiarą pomówień, ale dotrwanie do legalnego rozwiązania problemu.

    Kto wie… Być może ten artykuł właśnie mnie kosztował stratę tych niecałych 2000zł, ale gdybym tego nie zrobił tylko schował głowę w piasek, to ja miałbym moralnego kaca, oni mieliby zielone światełko na nabijanie kolejnych ludzi, a kolejni ludzie dawaliby się nabrać. Teraz nie mam moralnego kaca i mam świadomość wykonania dobrego uczynku. Szkoda tylko, że lekko za niego przepłacam :-(

  • gandalf · 18-01-2011 at 00:56:31

    Zerknąłem na Twoją stronę – popraw title ;)

    Odnośnie tej firmy. Jak zauważył kolega wyżej w kodzie mają taki bałagan że głowa boli. Szkoda, że nie zauważyłeś tego jak ich wynajmowałeś – mogloby Cie to uratowac.

    Pytanie – na jakie frazy Cię pozycjonowali? Jeśli “fotograf” etc. to może potrwać koło roku (nie bronie firmy bo ta ewidentnie jest do bani)

  • Htsz · 18-01-2011 at 04:19:07

    oni zapewne próbują zbanować twój wpis w Google ;) ale ty możesz zrobić prostą rzecz, zgłosić ich domenę jako “duplicate content” i “spam”. Dodając kilka słów od siebie, Google nie lubi takich metod jakie oni stosują i jeśli zgłoszenie nie przepadnie gdzieś w otchłani to strona powinna wylecieć.

  • Julian · 18-01-2011 at 05:28:52

    Sprawę już wygrałeś! Są rzeczy za które nie można zapłacić kartą MasterCard. ;)

  • kokosz · 18-01-2011 at 17:43:48

  • Krzysztof · 18-01-2011 at 21:45:46

    Niestety przypadek Pana Michała nie jest odosobniony.
    Żeby było zabawniej, to fima arcProjekt, pierwsza do mnie zadzwoniła z propozycją współpracy, uprzejma Pani telefonicznie zaproponowała całkiem ciekawe warunki, w związku z czym postanowiłem spróbować . Mając podstawowe pojęcie o SEO, zastrzegłem kilka cennych dla mnie punktów w umowie (teraz mam wrażenie, że mógłbym tam wpisać dosłownie wszystko, bo firma nie wywiązuje się z warunków umowy)

    A więc zaczęło się, w pierwszej rundzie poniosłem koszty szumnie tzw. „optymalizacji” strony – polegała ona tylko na poprawie i dopisaniu kilku metatagów. Poza tym, że mógłbym zrobić to sam to kosztowało to jak na kilka kliknięć zdecydowanie za dużo!

    Teraz pozostało tylko czekać na wyniki i rzesze nowych klientów.
    Nic bardziej mylnego, gdy okres wymagany umową zbliżał się ku końcowi a żadna z pozycjonowanych fraz nawet nie deptała po piętach pierwszej 10 ponowiłem kontakt z firmą arc Projekt, zostałem uspokojony, że wkrótce moje frazy wskoczą, bo coś tam poprawili, coś zrobili lepiej. Oczywiście żaden cud się nie zdarzył.

    Pozostało zakończyć współpracę z firmą arcprojekt i odzyskać wymagane umową środki. Zgodnie z warunkami umowy wysłałem oficjalne pismo rozwiązania umowy drogą pocztową, lekko się zdziwiłem gdy kilka dni później otrzymałem kolejną fakturę za „pozycjonowanie”. Drogą telefoniczną dowiedziałem się, że pismo pewnie nie dotarło bo firma zmieniła adres. Ale Pani poprosiła aby owe pismo przesłał na e-maila. Tak też zrobiłem oczekując cierpliwie na ustosunkowanie się firmy arcprojekt na przesłane pismo. Oczywiście kolejna cisza. Po kilku próbach kontaktu z osobą kompetentą i decyzyjną w firmie w końcu odbyłem rozmowę telefoniczną z osobą, która na umowie widniała jako pełnomocnik. Pan Jakub P. stwierdził, że nic mi się nie należy bo miałem zły serwer , poprosiłem w takim razie o szczegółowe logi mojego serwera (kiedy, jakie błędy wystąpiły) – po obaleniu tego żelaznego argumentu Pana Jakuba, stwierdził on, że jednak część pieniędzy mi oddadzą.

    Tu nastąpiły kolejne tygodnie zbywania mnie, a to że się odezwą na maila, a to że wyślą oficjalne pismo.

    Jako, że prowadząc działalność, nie miałem do tego za bardzo głowy – użerania się z bandą ignorantów minęło trochę czasu a firma arcprojekt ani nie zajęła oficjalnego stanowiska w tej sprawie, tym bardziej należnych mi pieniędzy nie zobaczyłem.

    Ponowiłem więc próby skontaktowania się z kimkolwiek odpowiedzialnym w firmie i pani w biurze bez problemu dała mi telefon do właściciela firmy.

    Oczywiście podczas rozmowy po raz kolejny został użyty żelazny argument „źle działającego serwera” który równie szybko został obalony. Właściciel firmy Pan Paweł B. nie raczył jednak jasno określić czy ma zamiar wywiązać się z warunków podpisanej przez Jego firmę umowy czy też nie, stwierdzając, że zajmie się tą sprawą, odpisze itd.

    W międzyczasie, próbując ustalić aktualną siedzibę firmy i wpisując w w google frazę arcprojekt – natrafiłem na artykuł Pana Michała.

    Jestem cierpliwym człowiekiem ale ignorowanie mnie od października wyczerpało wszelkie zasoby cierpliwości . I tu już nie chodzi o kwotę którą jest mi firma arcProjekt winna, ale o zasady, po pierwsze nic nie robiąc taki człowiek jak pan Paweł B. czuje się bezkarny, po drugie jak widać nie jest to tylko mój przypadek. Po trzecie może to komuś oszczędzi nerwów na przyszłość.

    Udałem się zatem z kompletem dokumentów i ową umową do prawnika. Prawnik zapoznał się z całością i od razu stwierdził, że przed sądem sprawa jest wygrana. Muszę tylko skompletować resztę dokumentów.

    W dniu dzisiejszym chcąc uniknąć wlekących się spraw sądowych i papierkowej zabawy postanowiłem po raz ostatni spróbować załatwić sprawę z właścicielem firmy arcProjekt – panem Pawłem B. polubownie.

    Na początek zapytałem czy poczuwa się w ogóle do obowiązku i ma zamiar uregulować zobowiązanie wobec mojej firmy, czy punkt odnośnie zwrotu części kosztów, przy nie wywiązaniu się z umowy jest tylko żeby był i mydlił klientom oczy, odpowiedział znanym już argumentem o serwerze, tym razem twierdząc, że oczywiście ma dane kiedy serwer źle działał itd. I wyśle do mnie list polecony. Odparłem, że nie chce już żadnych listów, tylko żeby się określił czy wywiążą się z umowy czy nie!

    Pan Paweł B. odpowiedział, że nie zamierza niczego regulować. W czasie rozmowy przytoczona została historia Pana Michała i tu uwaga Pan Paweł stwierdził, że Pan Michał jest jego konkurencją, dlatego wypisuje dla niego niekorzystne rzeczy w internecie. W związku z brakiem jakiejkolwiek dobrej woli ze strony firmy arcProjekt, poinformowałem właściciela – Pana Pawła B. że sprawa będzie miała swój finał w sądzie i narazi go to tylko na dodatkowe koszta, na co Pan Paweł, odpowiedział tylko że ok, oni będą owej umowy bronić. A Pan Michał też założył im sprawę w sądzie i przegrał – kolejne kłamstwo, gdyż miałem przyjemność rozmowy w dniu dzisiejszym z Panem Michałem.

  • Admin comment by Michał Jędrak · 18-01-2011 at 22:50:15

    Panie Krzysztofie, bardzo mi miło, że Pan napisał. Faktycznie schemat jest identyczny dla wszystkich osób. Skontaktowało się w sumie ze mną kilkanaście osób bezpośrednio niezadowolonych czy pokrzywdzonych przez arcprojekt, w tym wiele z nich opisuje dokładnie ten sam mechanizm: dzwoni kobieta i opowiada, że ma wspaniałą ofertę, potem właściciel firmy podpisuje wszystko co jest na umowie, bo mu pewnie wszystko jedno. Następnie cisza przez długi czas, a gdy zaczynają się problemy, to zawsze jest ta sama odpowiedź: masz zły serwer.

    Ja również nie doczekałem się informacji o moim rzekomo złym serwerze, a mam porządnego dostawcę, który przez ostatnie 8 lat nigdy nie spowodował przestoju dłuższego niż parę minut rocznie, czyli typowe określenie wśród firm hostingowch- 99,999% uptime. Co więcej, znam się na pozycjonowaniu i wiem, że serwer może być założony na Antarkydzie albo na lewym pośladku królowej Elżbiety i nie ma to znaczenia, bo w pozycjonowaniu liczą się linki prowadzące do danej strony.

    @gandalf, ja wiem, że pozycjonowanie może potrwać długo, ale frazy typu ‘fotograf’ to nie kwestia roku. Akurat swoją główną stronę (tę, którą teraz czytacie) pozycjonowałem sam i był to dla mnie miesiąc pracy i jakieś dwa miesiące czekania na wyniki. Zrobiłem to jakieś 2-3 lata temu i od tamtej pory strona jest często w pierwszej 10 na większość fraz związanych z fotografią (bez żadnej dodatkowej pracy). Jednak ja to robiłem sensownie i legalnie, czyli pisałem artykuły, dodawałem informację o sobie na portalach branżowych, zgłaszałem swoją stronę do różnych rankigów itd. Jest to coś zupełnie innego niż automatyczne dodawanie linków do setek sztucznych katalogów o zerowym PageRank.

    Gdy ze swoją stroną osiągnąłem to co chciałem, to arcprojekt mieli tylko ją utrzymać i rozszerzyć o kolejne hasła, natomiast mieli też pchnąć w górę dwie inne strony. Mślałem, że skoro ja to sam zrobiłem i to takie proste, to firma pewnie zrobi to jeszcze lepiej. Wszyscy wiemy, że się myliłem.

    Wysłałem wczoraj propozycję ugody, która została jednak odrzucona. P. Bugaj za warunek konieczny podaje usunięcie tego wpisu z mojego blogu, ale ja nie mogę tego zrobić bo niby dlaczego? Nie kłamię, nie zmyślam i nie terroryzuję, tylko po prostu opisuję swoje przeżycia, a każdy ma do tego prawo. Poza tym nie spojrzałbym na siebie w lustrze, gdyż przedkładanie korzyści finanowej ponad prawdę jest skrajnie nieetyczne.

  • Adam · 18-01-2011 at 22:58:06

    A ja właśnie zauwarzyłem, że na górze tej strony jest link do facebooka. Zaraz chyba się podzielę tym linkiem. A wy?

  • gandalf · 18-01-2011 at 23:16:08

    Panie Michale,

    zgadza się, “domowymi” metodami da się wypromować stronę szybciej. Głównie dlatego, że wkłada Pan w to dużo pracy, a jak wiadomo Google lubi wszystko co unikatowe, wiarygodne i niepowtarzalne. Jeżeli pisał Pan artykuły i dodawał linki na portalach powiązanych tematycznie to jasne, że przyniesie to efekt.

    Pytanie jest inne, jak firma w której linki rozrzucane są po zapleczu przez automat ma to zrobić w ciągu 3-4 miesięcy? Nie da się. A pamiętać trzeba, że pewnie 95% firm SEO opiera pozycjonowanie jedynie na linkach (żadnych katalogów, precli etc.) bo to zbyt czasochłonne i trzeba byłoby posadzić 1 człowieka na obsługę kilkunastu klientów- a to dodatkowe koszty…

    Osobiście po frazie “fotograf” nie spodziewałbym się efektów wcześniej niż po 4-5 miesiącach. Top10 jak dla mnie to kwestia 8-10 miesięcy przy dobrej optymalizacji. Oczywiście mówię o pozycjonowaniu, które proponują Firmy. Samemu da się to zrobić wcześniej – pytanie czy jest sens się w to bawić zamiast robić biznes? ;)

    pozd ;)

  • Andrzej · 01-02-2011 at 18:16:47

    Witam, i jak się mają sprawy? Jestem ciekaw, a zapewne nie tylko ja.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  • Admin comment by Michał Jędrak · 03-02-2011 at 09:09:23

    Sprawy niestety powoli się posuwają o przodu. Organizujemy się. Jestem ja, parę osób poszkodowanych w podobny sposób, są też byli pracownicy, którzy mają problemy itd. Nie możemy skierować pozwu zbiorowego, gdyż każdy z nas ma inne roszczenia i o innej wysokości, ale prawdopodobnie wszystko będzie obsługiwał jeden prawnik, żeby było wygodniej dla wszystkich.

  • Jakub · 11-04-2011 at 12:37:24

    Życzę powodzenia w walce z tymi oszustami – takich firm jest niestety na rynku bardzo dużo i psują opinię innym.

    Zniechęceni, naciągnięci na duże pieniądze klienci przestają w końcu wierzyć w reklamę w internecie i tracą na tym zarówno oni, jak i uczciwe firmy pracujące latami, żeby wyrobić sobie jakąś markę.

  • panoramy-sferyczne · 01-05-2011 at 23:30:56

    Właśnie wpisałem w google “fotograf” i wyszło, że http://jedrak.com jest na 2 miejscu. Czy to stała pozycja? Wydaje mi się, że na to trzeba pracować latami i najlepiej samemu, pisząc artykuły. W Polsce są tysiące fotografów, każdy by chciał być w top10, a to niemożliwe. Myślę, że blog http://jedrak.com/arcprojekt-pozycjonowanie-stron-oszukali-mnie/ też pomógł w osiągnięciu tej pozycji, więc jakaś korzyść z arcprojekt jest:)

  • Admin comment by Michał Jędrak · 05-05-2011 at 12:48:45

    Tak, na swoją pozycję pracowałem jakieś 2-3 lata i to sam, zupełnie jako webmaster amator. Okazuje się, że Google nie kłamie: jak czytałem ich oficjalne wskazówki dotyczące dostania się do top10, to wszystko sprowadzało się do stwierdzenia, że jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia, to będziesz w pierwszej dziesiątce. Myślałem sobie ‘a tam, pieprzą politycznie poprawne głupoty’ i myślałem, że z pewnością da się ich oszukać. Myliłem się. Strona sobie szła jakoś tam w górę na mało popularne hasła, ale odkąd pojawiły się rzeczy, które interesowały innych, to dopiero zaczęła się wędrówka w górę na wszelkie możliwe hasła. Warto więc PO PROSTU dbać o zawartość swojej strony a Google się odwdzięczy.

  • PeFet · 21-05-2011 at 11:02:55

    Gratulacje! Serwis jedrak.com jest już na pierwszym miejscu po wpisaniu słowa “fotograf”. To co napisał Pan w poście wyżej jest prawdą, ale myślę, że paradoksalnie na wzrost PageRank Pańskiej strony miał właśnie ten post o nieuczciwiej firmie, w końcu był linkowany np. na wykop.pl. Nieuczciwa firma niechcący przyczyniła się do wypromowania Pana serwisu :)

  • Arek Gmurczyk · 03-06-2011 at 15:26:33

    Michał nie poddawaj się. Pamiętaj o tym, że trzyma za Ciebie kciuki mnóstwo osób, którym udowodnisz tylko że z cwaniactwem warto walczyć. Satysfakcja moralna gwarantowana ;)

  • Szereny · 05-07-2011 at 20:52:24

    Facebookowa ikonka to dobra rzecz. Nadal czekam na finisz całej sprawy. Nie wątpię, iż będzie bardzo pomyślny. Ciekawi mnie jedynie jak odniesie się do tego nasz wymiar sprawiedliwości.

  • Dawid Doruch · 02-08-2011 at 21:41:22

    i ja trzymam kciuki za wygraną z tym oszustem… paweł bugaj chyba do każdego wysyła różnego typu “pogróżki” jeżeli tylko ktoś napisze prawdę o tej – pożal sie boze – firmie.

  • robert · 23-10-2011 at 00:36:20

    NA HASLO ARCPROJEKT JESTEŚ NA 3 MIEJSCU :)

  • Sempowicz Jerzy · 02-11-2011 at 00:49:19

    Niestety, też zostałem oszukany przez tą firmę.Złodziej i oszust

  • Marek · 19-01-2012 at 13:15:21

    No i jak się sprawa zakończyła? Ja sam zacząłem pozycjonować swoją stronę kilka miesięcy temu i teraz na frazę “fotogaleria” jestem na TOP3, a “galeria fotografii” TOP6. Niedawno znajomy poprosił mnie o wypozycjonowanie swojej strony “fotograf+nazwa miasta”. Zażartowałem, że będzie to kosztowało 1,50 zł za każdy dzień pobytu w TOP10 i po paru tygodniach zacząłem “zarabiać”. Może jest jeszcze ktoś chętny? To tylko 2 bułki dziennie:) Płatne tylko za pobyt w TOP10. TOP11 już bezpłatnie. W fotografii ciężkie czasy, może sobie dorobię pozycjonowaniem:)))

Napisz komentarz

UWAGA: Aby dodac komentarz odpowiedz na ponizsze pytanie. Jest to ochrona przed spamem.

Ile wynosi 10 + 13 ?
Please leave these two fields as-is:

<<

>>