Test Nikon Nikkor 35mm/1.8 DX AF-S

 

 

Czasami miewam coś co się nazywa kupowaniem impulsywnym (kobiety wiedzą o co chodzi a faceci muszą sobie wygooglować). Właściwie to dość często mi się to zdarza: nie lubię podejmować długo decyzji, nie lubię rozważania wszystkich ‘za’ i ‘przeciw’. Po prostu coś mi odpowiada i mój szósty zmysł mi mówi, że to dobry wybór. W ogromnej większości zakupy są trafione. Tak było i tym razem. Wracałem z sesji i przechodziłem obok sklepu. Pomyślałem, że wpadnę i popatrzę co jest, ot tak po prostu. Po krótkim czasie wyszedłem z Nikkorem 35mm/1.8DX. To mój pierwszy obiektyw DX.

 

 

Dlaczego go kupiłem?

 

Wieść gminna niesie, że ten obiektyw, pomimo bycia dedykowanym do małych matryc APS-C, spokojnie pokrywa pełną klatkę z lekkim winietowaniem. Oczywiście opinie są podzielone i dla jednych obiektyw się sprawdza przy formacie FX, a inni się burzą, że to głupota, bo on jest dedykowany pod mniejszą matrycę i tylko ludzie bez wiedzy fotograficznej próbują robić nim zdjęcia pełną klatką. Argumenty ‘przeciw’ to winietowanie i fatalna jakość na brzegach kadru. Argumenty ‘za’ to cena, wymiary i fakt, że rzadko kiedy główny motyw zdjęcia jest na samiuśkim brzegu. Tego typu argumenty można mnożyć i można się kłócić bez końca. Liczy się jednak to, co DLA MNIE może ten obiektyw zrobić.

 

 

Co możemy dla Pana zrobić?

 

A więc dla mnie najważniejsze są tym razem wymiary w stosunku do ogniskowej, waga i cena. Ogniskowa 35mm jest w sumie do wszystkiego oprócz portretu: można przewiesić sobie aparat przez ramię i iść ‘na miasto’, a tam sfotografować jakąś uliczkę, ludzi w kawiarence czy nawet jakąś charakterystyczną postać w bliższym planie. Do tej pory tę rolę pełnił 24-70/2.8, ale jest on zbyt rzucający się w oczy i, co tu dużo mówić, jest to taka mała ciężka armata, którą ciągle w tłumie szturcha się dorosłych, a dzieci niestety dostają prosto w czoło. Mi w ogóle marzy się taki 35mm/1.8 w wersji ‘pancake’, ale nie istnieje.
Mam więc do wyboru tylko:
- 35mm/1.4 – duży, pod FX i za około 6000zł (03.2011)
- 35mm/1.8 – mały, pod DX i za 700zł

 

No i zdecydowałem się na wersję 1.8, prawie 9 razy tańszą, małą, lekką, poręczną, winietującą. Nie jest jednak aż tak źle, jak niektórzy sugerują i nawet da się nim robić zdjęcia. Jednak o tym później. Najpierw wygląd.

 

 

WYGLĄD

 

 

Na obiektywie brak okienka ze skalą odległości. I dobrze. We wszystkich obiektywach jest tak mało dokładna, że stanowi tylko dekorację. Jednak plakietka ze złotymi literkami być musi.

 

Nikkor 35mm/1.8 DX

 

 

Obiektyw jest nieduży i wygląda jak mrówka, gdy stoi obok Świętego Graala, mojego obiektu kultu, 200mm/2.0.

 

35mm/1.8 vs 200mm/2.0

 

 

Powyższe porównanie to tylko wybryk, gdyż pewnie wszystkich interesuje jak obiektyw się ma w stosunku do 50mm/1.4.

 

Nikkor 35mm vs 50mm

 

 

Nikkor 35mm/1.8DX jest w miarę mały i bardzo lekki, więc jest wygodny w obsłudze i nie rzuca się w oczy. Samo wykonanie obiektywu nie budzi żadnych zastrzeżeń.

 

Nikkor 35mm/1.8G

 

 

Z przodu obiektywu nic się nie rusza podczas ustawiania ostrości. Jest to AF-S, więc pierścień pozostaje nieruchomy i przednia soczewka też. I bardzo dobrze, gdyż pozwala to na bezstresową obsługę i montaż filtrów. Jedyny ruchomy element to tylna soczewka.

 

Nikon 35mm/1.8DX

 

 

Na Nikonie D3 prezentuje się subtelnie, i o to chodzi:
Nikkor  35mm/1.8 DX na Nikonie D3

 

Raczej nie ma co mówić o wyglądzie, gdyż jest to po prostu obiektyw. Trochę szkła, trochę metalu i plastiku.

 

 

Jakość optyczna na FX

 

No dobra, obiektyw winietuje i jest odrobinę mniej ostry na rogach. Jeśli będę się starał uzyskać winietowanie, to uda mi się to bez problemu i będę się wściekał, że istnieje. Jeśli jednak będę sobie po prostu robił zdjęcia, to winietowanie jest drobnostką, którą można lekko zmniejszyć w PS czy LR. Ostrość też jest nieco gorsza na rogach, ale nieznacznie. Jakość optyczna tego obiektywu jest bardzo dobra i 75% pola widzenia obiektywu, licząc od środka, jest po prostu ostra.

 

 

Autofocus

 

Autofocus jest dość kiepski w tym obiektywie. Nowoczesny AF-S w 35mm/1.8 nie pozwala na wykorzystanie możliwości profesjonalnych korpusów, które posiadają mocne silniki AF, gdyż z nich nie korzysta, i jeśli jest wolny to będzie zawsze wolny na wszystkich aparatach. Gdyby to był tzw. śrubokręt to by pewnie śmigał jak błyskawica, ale niestety tak działa autofocus AF-S. Nie byłem w stanie złapać prawie nic w ruchu, gdyż AF zawsze zostawał w tyle. Jednak 35mm to ogniskowa służąca do bardziej statycznych zdjęć, więc nie ubolewam nad tym, chociaż niesmak pozostaje.

 

Ogólnie mówiąc nie narzekam, bo cena czyni cuda i te niecałe 700zł skutecznie zamyka mi usta. Oficjalnie więc uważam, że obiektywem da się robić zdjęcia i od momentu kupna często go mam ze sobą.

 

 

Zdjęcie poniżej zostało zrobione na f1.8 i pokazuje, że ten obiektyw wiele potrafi. Zdjęcia są ostre i nie wymagają dodatkowej obróbki. W warunkach, gdzie tło jest niejednolite i wielokolorowe nie widać winietowania
Zespół rockowy

 

 

Na zdjęciu poniżej lekko widać winietę w lewym górnym rogu.
Piosenkarka

 

 

Jeszcze kolejne zdjęcie z wieczornego wypadu na miasto, a właściwie pod most.

 

 

Postaram się nie zapomnieć i uzupełnię ten artykuł o zdjęcia, które pokażą najgorszy scenariusz winietowania i rozmycia na rogach. Już niedługo…

Tagi: · · · · ·

6 komentarzy

  • Jan Bielicki · 02-05-2011 at 11:39:13

    Zazdroszczę nikoniarzom tego obiektywu, do Canona nie ma taniej i sensownej stałki 35 lub 50 mm.
    Znajomy ma te 35/1.8 wkręcone niemal na stałe w D300 i jego zdjęcia rodzinne (głównie takie robi) zyskały nowy wymiar.
    Winieta… cóż, do wnętrz i architektury masz 15 mm, do dużej części reportażu winieta robi się sama i nie trzeba dodawać jej w PS/LR ;).

  • Admin comment by Michał Jędrak · 05-05-2011 at 12:38:29

    Cześć Janek. Miło, że zajrzałeś. Myślę, że z pewnością coś dobierzesz do Canona. Ja właśnie dlatego cały czas trzymam się Nikona, ponieważ mogę sobie podpiąć różne obiektywy, nawet sprzed 40 lat. Ta ciągłość kompatybilności mi się podoba, bo nie zawsze potrzebny mi jest jakiś super-najnowszy sprzęt. Czasami wystarczy jakiś stary zoom AF z lat ’80 za 300zł i jak go kupię to wiem, że mój Nikon go rozpozna i zadziała.

  • Robert Chmara · 07-05-2011 at 16:11:14

    Bardzo lubie ten obiektyw. Swietnie sprawdza sie do fotografowania imprez rodzinnych gdzie do pomieszczen 35mm to swietna ogniskowa na pelnej klatce. Swietny jest rowniez do portretow, fotografowaniu przy slabym swietle np po zachodzie slonca w miescie. Pomimo ze mam rowniez 50 1,4 do fotografowania miasta po zmroku wybieram najczesciej 35mm bo 50mm to czesto ciut za ciasno. Duza zaleta jest tez jego wielkosc a raczej niewielkosc – z d700 i 35mm nie wyglada sie jak reporter lokalnej gazety i nie wzbudza sie takiego zainteresowania.

  • Jan Bielicki · 16-05-2011 at 13:19:25

    Zaglądam często, bo fajnie piszesz. Dla mnie Canon i Nikon idą łeb w łeb. Co sprawiło, że jednak EOS? Chyba szkła takie jak 17-40, 70-200, 24-105. Może kiedyś zadomowią się w mojej torbie. No i nie było okazji konkurencyjnej z zestawem, który kupiłem.
    Ostatnio wypożyczałem Samyanga 8/3.5. Strasznie się złościłem, że jak na rybę jest… ciasny. Gdybym miał niepełnoklatkowego Nikona, wtedy to samo szkło, tylko z odpowiednim bagnetem dałoby dodatkowo jakieś 10-15 stopni pola widzenia…

  • Andrzej · 12-02-2013 at 23:30:59

    Swietny test, dzieki!!! Pomogles podjac decyzje, jutro kupije 1.8 pod FX ;-) pozdrawiam!

  • Romek · 09-04-2013 at 20:45:07

    Czytam po zakupie tego obiektywu. Przekonało mnie praktyczne zastosowanie do różnych okoliczności oraz cena, nie miałem jednak okazji porządnie przetesować tego szkła. Podzielę się info i fotkami. Dzięki za tekst i opinie.

Napisz komentarz

You must be logged in to post a comment.

<<

>>